Hania

Majówka z antybiotykiem :-(

Jak już po tytule widać, znowu mnie dopadło… Tosi przeszło po kilku dniach, a mi się zaczęło po kilku dniach… Znowu temperatura, zaczęłam podkaszliwać. Myślałam, że też mi szybko przejdzie, jak Tosi, niestety z wtorku na środę (30.04/01.05) pogorszyło się. Mój kaszel stał się brzydki, a ja nadal gorączkowałam mimo (to był już 5 dzień) więc Rodzice, nie zastanawiając się wiele, zawieźli mnie do mojego pana Doktora do Leska 🙂 Przywitał mnie Pan Doktor z wielkim uśmiechem, mówiąc, że się dawno nie widzieliśmy…. Wolałabym się z Panem Doktorem spotkać w innych okolicznościach, ale jak mus, to mus 🙂 Pan Doktor mnie osłuchał i niestety wysłuchał jakieś rzężenie w moim lewym płucku 🙁 Nie dało się tego inaczej załatwić jak antybiotykiem. IMG_0973Dostałam FUJ…BLEEE…, antybiotyk Zinnat (nie żebym coś reklamowała, nie myślcie sobie)… i w sumie już po jednej dawce widać było u mnie poprawę. Przestałam gorączkować i lepiej mi się spało w nocy. Jednak nie może być tak różowo, jak to piszę, i już wieczorem następnego dnia zaczęłam wymiotować antybiotykiem…, raz udawało się Mamie przemycić antybiotyk jak coś oglądałam, innym razem zaraz go wyczułam i robiłam szybki „zwrot” wszystkiego łącznie z tym paskudztwem. Mama na mnie krzyczała, Tata na mnie krzyczał, Tosia płakała jak wymiotowałam…, a ja nic sobie z tego nie robiłam (mój błąd :(). Koniec końców Mama poszła ze mną po długim weekendzie do mojej Pani Doktor w Sanoku, która zmieniła mi syropek na tabletki i…. o dziwo jakoś poszło. Mama tabletkę rozkruszała, podawała z sokiem i ja to piłam. Jak Pan Doktor mnie osłuchiwał po tygodniu brania antybiotyku, to mówił, że już jest ok., ale jeszcze delikatnie coś słychać i przedłużył antybiotyk o kolejne 7 dni. Tak, że 15 maja 2013 r. moja Mama po raz ostatni podała mi rano antybiotyk. Huuuurrrraaaaaa!!!!!! 14 dni go brałam….ale jak „trza to trza”. Teraz jest wszystko już dobrze, bo byłam z Rodzicami i z Tosią u pani Doktor w Rzeszowie (w Poradni dla takich chorych dzieci jak ja na mukowiscydozę) i ona powiedziała Rodzicom, że już jest czysto w płucach, ale słychać było, że przechodziłam jakąś infekcję. Dobrze, że już jest po wszystkim, bo pogoda ładna… Niestety jak to u mnie bywa waga poleciała „na łeb i na szyję”. Z 10.100 g zeszłam łagodnie do 9.750 g 🙁 No i co ja mam zrobić??? Wszystko jest na NIE, jak u Domisiów (to też taka bajka, którą bardzo lubię oglądać).IMG_0959

W sumie mimo antybiotyku, korzystałam z pięknej pogody i chodziłam na spacery. Tosia miała trochę więcej atrakcji ode mnie, bo była w Krakowie na zamku i widziała smoka wawelskiego, widziała koniki i piękne powozy oraz sukiennice (to chyba takie panie w sukienkach, tak…?)…, bawiła się super. Wycieczka bardzo jej się podobała. Potem była przez cały weekend u babci Aldony, spała tam, a ja nie mogę jeszcze, bo w nocy za często się budzę i jeszcze jem…., ale Tatuś zapowiedział, że długo taki stan nie potrwa i będę oduczana nocnego jedzonka 🙁

Ostatnio była u nas babcia Aldona z dziadziem Rysiem. Miałam w ręce telefon komórkowy mojej Mamy, podeszłam do dziadzia i mówię: „Lalo Rysiu, pac tutaj (pokazując mu telefon), pokaze ci Tosie”, po tych słowach włączyłam nagranie z Tosi przedszkola i pokazałam je dziadziowi. A na koniec stwierdziłam, że „fajne było, tat” (tat=tak).

Potem przy inhalacji poprosiłam Mamę, żeby mi włączyła na swoim telefonie bajkę o Lwie, co się nazywa Ra Ra i mieszka w dżungli. Mama zaczęła szukać tej bajki, ale coś nie mogła jej znaleźć i w pewnym momencie mówi do telefonu na głos: „dupa”, a ja na to „Mama nie dupa tilko La La” (Ra Ra)”. Powiedzcie sami, czy ja nie jestem bystra…. Różne rzeczy opowiadam….. czasami sama się zastanawiam, skąd ja to wszystko wiem, ale chyba znam odpowiedz… Tosia 😉

Dzisiaj dokonałam nowego odkrycia, tzn. wiem, że drzwi się otwierają, więc…będąc u dziadzia Michała i babci Ani po prostu nacisnęłam na klamkę drzwi wejściowych i wyszłam na korytarz…dobrze, że Mama czegoś ode mnie chciała i zawołała mnie po imieniu, bo mogłabym po prostu zniknąć….i nie byłoby fajnie 🙂

Buziakuję Was wszystkich i do szybkiego usłyszenia.

Ps. Te zdjęcia są z moich 2 -ich Urodzin 🙂 Fajnie było…muszę poprosić rodziców, żeby bardziej aktualne zdjęcia wrzucali… 😉

Ps. 2 Tosia dzisiaj była z Tatem na wycieczce w Smereku…przyjechali Taty koledzy ze studiów , czyli wujki i ciocie z moimi koleżankami 🙂 Ja nie pojechałam, bo trochę smarkam i poza tym Mama też jest chora…więc ktoś musiał z Nią zostać. Zgłosiłam się na ochotnika 🙂 Ale wycieczka była ponoć przednia…Tosia wróciła i padła na łóżko…zasnęła w minutę 🙂

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

facebook