Hania

„Wakacje… znowu są wakacje, na pewno mam rację… :-)”

Wakacje w pełni, a ja dopiero piszę…no niestety tym razem to nawet Mamusia zawaliła. Jakby nie było, ja jeszcze nie potrafię pisać więc nie mogłam uzupełnić mojego bloga 🙁 Ale już Mamusię zmobilizowałam, więc liczę na to że kryzys został zażegnany 🙂

20130727_093911(0)-1Nie pamiętam za bardzo na czym to ja skończyłam, ale chyba długo przed wakacjami. Ostatni raz Mama pisała chyba końcem maja, a od końca maja do sierpnia to aż 2 miesiące minęłooooo…ojojoj 😉 Ta Mama to się strasznie zaniedbała w pisaniu….

W każdym bądź razie, czerwiec upłynął bardzo szybko i intensywnie. Pogoda była ładna więc nadrabiałam zaległości w spędzaniu wolnego czasu na powietrzu. Szalałam na placu zabaw z Tosią i „kolezankami”. Fajnie było… Byłam nawet na występie Tosi w przedszkolu. Co roku właśnie w Tosi przedszkolu (i mam nadzieje, że moim troszeczkę też) organizowany jest Piknik Rodzinny, na którym Rodzice i Panie z przedszkola zbierają pieniążki na przedszkole, żeby było w nim fajnie, kolorowo a plac zabaw coraz większy… Tosia, tzn. Tosia ze swoją grupą z przedszkola tańczyła do piosenki „Ramaja” i śpiewała piosenkę o wiośnie 🙂 Było super, super, super 🙂 Cały Piknik trwał dosyć długo, ale ja już byłam zmęczona słoneczkiem i wrażeniami więc Mama zabrała mnie do domu…

Potem zaczęły się wakacje, a przed wakacjami jeszcze była u nas w domu koleżanka Tosi – Julka 🙂 bardzo fajna, bawiłyśmy się tzn. dziewczyny wchodziły do Tosi na łóżko na górę, a mnie musiała Mama tam podnosić, bo niestety jestem coraz lepsza we wspinaczce „wysokołóżkowej” i Tato musiał kolejne szczeble mojej „kariery” wykręcać z łóżka Tosi. W każdym bądź razie na łóżko dostaję się przy pomocy mojej Mamy 🙂

Jeżeli chodzi o wakacje…to trwają nadal… i całe szczęście, 20130726_105508bo pogoda jest piękna 🙂 Byłam, zupełnie jak w zeszłym roku, z Rodzicami, Tosią i Babcią Aldoną i dziadziem Rysiem nad morzem…nad Polskim morzem, bo byliśmy (żeby tradycji stało się zadość) w …GDAŃSKU!!!!!!! 🙂 Było cudownie, cudownie i jeszcze raz cudownie 🙂 JA jechałam z Rodzicami samochodem, natomiast Tosia jechała z babcią i dziadziem pociągiem 🙂 Podróż (wbrew obawom Mamy) minęła mi szybko i bezboleśnie…Przespałam całą noc i już rano byliśmy w Gdańsku. Musieliśmy chwilkę poczekać, ponieważ jeszcze nasze mieszkanie nie było gotowe…, ale poszliśmy wtedy nad morze… jeju…, ale szumiało!!!!!!! Prawdę powiedziawszy przestraszyłam się trochę ponieważ byłam oszołomiona ilością ludzi w wielkiej piaskownicy oraz szumem morza…. Bawiłam się chwilkę w piasku, ale jak Mama zaproponowała podejście do morza, to się rozpłakałam 🙁 Chyba byłam jednak zmęczona podróżą… W każdym bądź razie nasze wczasy udały się „SUPERANCKO”. Pogoda była cudowna, słoneczko świeciło…codziennie byliśmy na plaży…, a morze ….. ojjjj… rewelka… trochę zimnawe (w brzuszek mnie łaskotało) ale nie chciałam z niego wychodzić 🙂 Udało nam się pojechać do ZOO, gdzie widziałam słonie, wielbłądy, hipopotamy, surykatki, żyrafy, zebry… widziałam też rysia (oprócz dziadzia Rysia)… Wizyta w ZOO była bardzo udana, ale jeszcze lepsza była wizyta w Malborku…., tzn. pojechaliśmy do takiego parku, gdzie mieszkają „żywe” Dinozaury 🙂 Rewelacja!!!!! Mama jak podeszła do pierwszego dinozaura to aż krzyknęła gdy ten się poruszył i zaczął pluć wodą oraz wydawać odgłosy… Było super, spędziliśmy tam chyba pół dnia 🙂 Był też20130724_134038 wieli plac zabaw, park linowy…. oj dużo atrakcji jak dla mnie. Nie wiedziałam, gdzie mam biegać i gdzie się wspinać 😉 Potem jeszcze pojechaliśmy na zamek w Malborku…o tam też było co oglądać. Zamek jest WIELKI, robi niesamowite wrażenie…chociaż ja już miałam dosyć tych wrażeń, byłam strasznie zmęczona…, ale Tosia nie dawała za wygraną i mimo, że chodzenia było sporo chciała zostać z tatą na zamku a mnie, mamę i dziadzia Rysia wyprawiała do mieszkania 🙂 Jak  to Tosia ujęła pięknie: „w ZOO było fajnie, w Dino Parku fajniej niż w ZOO, ale na zamku było najlepiej…lepiej niż w ZOO i w Dino Parku”!!! 🙂 Kiedy pogoda zrobiła się już naprawdę słoneczna, chodziliśmy już tylko do wielkiej piaskownicy i do wielkiej wody 🙂 Budowałam zamki z piasku (chociaż trochę się rozlatywał…), pływałam w morzu … na rękach Mamy ale liczy się jako pływanie, bo zanurzyłam się CAŁA 🙂 i oczywiście uciekałam po całej plaży, trzeba mnie było ścigać…, ale przynajmniej inhalacje i drenaż miałam zrobiony bardzo dobrze 🙂 Morze jest cudowne, i klimat nadmorski oczywiście też, a jego właściwości nieocenione 🙂 Przed wyjazdem nad morze miałam problemy z oddychaniem. Nie mogłam w domu spać, bo cały czas miałam przytkany nos (nie miałam kataru, tylko mój trzeci wielki migdał dał o sobie znać)… nie pomagały intensywniejsze inhalacje i syropki… moja pani doktor powiedziała, że ten trzeci migdał powoduje, że mam problem z oddychaniem przez nos i dlatego ratuje się tylko oddychaniem przez buzię. Poza tym jeszcze po uszkach było widać, że są lekko zaczerwienione…To był koszmar 10 dni już się męczyłam i nic… Pani doktor wypisała receptę z antybiotykiem i powiedziała, żeby go wykupić i jeżeli mi nie przejdzie albo się pogorszy, to żeby Rodzice zaaplikowali mi lekarstwo w Gdańsku. Po 3 dniach pobytu w Gdańsku zaczęłam oddychać przez nos…przestało mi furczeć w nosie, zniknęło pochrapywanie i w końcu spokojnie spałam…nie dusiło mnie!!!!!!! Jestem żywym dowodem na to, że powietrze nad morzem wpływa cudownie na drogi oddechowe 🙂 Po powrocie znad morza miałam wizytę kontrolną u mojej pani Doktor, która zadowolona stwierdziła, że migdał się „schował” a i uszka już wyglądają dużo,  dużo lepiej… 🙂 NIECH ŻYJE MORZE :-)!!!!!

A wracając do Gdańska, to oczywiście miałam wycieczkę autobusem i tramwajem z Tosią i Rodzicami 🙂 Było super!!! O ile z Tosią Rodzice nie mieli nigdy problemów w autobusie czy tramwaju o tyle ze mną było na odwrót… wszędzie bym stawała, wszystkiego bym się chwytała i do wszystkich bym zagadywała … taka jestem!!! Moi Rodzice po tej wycieczce mieli dość…. 😉 Tosia była za to zachwycona moją pomysłowością i łatwością nawiązywania kontaktów 🙂 Jeszcze kolejnym plusem tegorocznych wakacji nad morzem jest to, że nie spadłam z wagi 😉 JEJ!!!!!! Waga jaka była przed wyjazdem taka sama wróciła 😉 mimo moich intensywnych biegów po plaży, wygibasów na placu zabaw i pływania w morzu 🙂 jadłam dobrze (tak mówi Mama 🙂 )… zaczęłam jeść orzeszki słone…uwielbiam kotlety 🙂 Kiedy mama się pyta co chcę zjeść, to mówię, że „siosiołek” (czyt.: rosołek) lub „mieso” 🙂 Mogę jedynie powiedzieć, ze wakacje SĄ CUDOWNE!!!!!!!!! Dobrze, że się jeszcze nie skończyły, bo Mama zaplanowała dla nas jeszcze mnóstwo innych atrakcji 😉 Jeszcze tu wam popiszę… mam nadzieję, że Mama się zrehabilituje teraz 😉

Z tego jeszcze miejsca na blogu, chciałabym pozdrowić moją starszą „koleżankę – opiekunkę” z placu zabaw w Sanoku – MARTYNKĘ K. (obiecałam, że poproszę Mamę, żeby napisała o Martynce). Martynka idzie teraz do 3 klasy szkoły podstawowej, jest bardzo fajna, ma bardzo długie włosy i siostrzyczkę o imieniu Hania (malutka taką) oraz braciszka Kajtka J Pozdrawiam Cię Martynko i do zobaczenia na placu zabaw 🙂

Relacja zdjęciowa z moich wakacji nad Bałtykiem na pewno będzie, Mama jako „wytrawny” fotoreporter zrobiła dużżżżżżżooooo zdjęć nad morzem i codziennie umieszczała kilka na Facebook’u 😉 Tutaj też obiecała, że zamieści kilka zdjęć…w końcu blog to nie facebook 🙂

Pozdrawiam, ślę BUZIACZKI i do „przeczytania” 😉

Wasza Hanusia.

Facebook Comments

Odpowiedź do artykułu “„Wakacje… znowu są wakacje, na pewno mam rację… :-)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

facebook