Hania

Matko jedyna…, i co teraz pisać ???!!!!!! (wpis dotyczący kwietnia 2014 r.)

Chyba ten tytuł mówi sam za siebie. Ostatnio moja Mama naprawdę przesadza z pisaniem…, gdybym potrafiła sama bym się „obsłużyła”. No nie wiem, co teraz powinnam napisać…, czy składać jeszcze zaległe życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia 2013 r. i Nowego Roku 2014 !!!! może Świąt Wielkanocnych… Niezły bałagan na tym blogu się porobił…

W każdym bądź razie obchodziłam prawie miesiąc temu 3 urodziny 🙂 JEJJJJ!!!! Huraaaaaaa 🙂 Była bardzo przyjemnie, dużo kolorowych czapeczek, girland, piękny tort z Hello Kitty oraz z biedronkami i motylkami i duuuuużżżżoooo superrrrowych prezentów 🙂 Wszystkie cudowne, wszystkimi się bawię, ale oczywiście najważniejszy dla mnie jest moja lala – dzidziuś (to jeszcze dzidziuś Tosi – dostała go na drugie urodziny), który nazywa się Celinka 🙂 W każdym razie Urodziny przebiegły bardzo spokojnie i radośnie, ponieważ kilka dni wcześniej byłam na wizycie kontrolnej u mojego pana Doktora w Rabce – Zdroju i po wszystkich badaniach okazało się, że… w moich płuckach nie ma żadnych zmian, wszystko jest tak jak było pół roku temu 🙂 Pozostałe wyniki badań też okazały się być dobre…, nawet poziom witaminy „D” wzrósł – w końcu jest „w normie” 🙂 Jest się z czego cieszyć, ponieważ kilka dni wcześniej chciano mnie zostawić w Szpitalu na leczeniu „dożylnym” brrrrr… 🙁 a to z powodu ponoć bardzo, bardzo brzydkich uszek (tam w środku, nie na zewnątrz ;-)). Pani doktor  laryngolog jak zobaczyła moje uszka na wizycie, to z wielkim wyrzutem do mojej Mamy stwierdziła, że jak można było tak zaniedbać moje uszy, że teraz to tylko leczenie szpitalne, bo żadnego antybiotyku nie można mi podać doustnie. Pani doktor powiedziała, że od razu mnie trzeba położyć do szpitala, tylko będzie problem z izolatką. Moja Mama zdezorientowana powiedziała, że właśnie za kilka dni mamy jechać do Rabki na kontrolę. Na te słowa pani doktor stwierdziła, że „no to dobra, w Rabce was na pewno położą z takimi uszami na oddziale, więc ja już Hani nie będę kładła u nas”. Na tym wizyta się zakończyła, a Mama szybko umówiła spotkanie kontrolne w Rabce 🙂 Jak już wiecie wizyta wypadła bardzo dobrze, a moje uszy nie nadawały się nawet na leczenie antybiotykiem doustnym, ponieważ taka moja uroda przy mojej chorobie 🙂 Całe szczęście, że mam takiego pana Doktor w Rabce, który wie co ze mną zrobić. 🙂 Po całym dniu badań, kłucia, maziania po brzuchy, w buzi i nosie oraz zdjęć RTG wylądowaliśmy wszyscy na zasłużonej nagrodzie, czyli na…. MIESKU 🙂 wszyscy wiedzą, że ja po wizytach lekarskich jeżdżę tylko na „miesko” 🙂 Do domu wróciliśmy wieczorem, cali i szczęśliwi…, a Tosia była najszczęśliwsza, ponieważ ona strasznie bała się, że będziemy musieli zostać w Rabce i cały czas pytała się babci, czy na pewno wrócimy  do domu 🙂 Kochana 🙂 !!!

Teraz biegam, skaczę, jeżdżę na moim rowerku i uaktywniam się towarzysko  🙂 Uwielbiam się bawić moimi lalami, najbardziej swoim dzidziusiem, którego karmię, przewijam, przebieram i zabieram na spacerki  🙂 Mam dużo powiedzonek…., strasznie dużooooooo…., ostatnio jest takie jak się zawstydzę, to mówię, że: „nie wstydzę się, ja się tylko zamyśliłam” 🙂

Kończę i do następnego napisania 🙂 Muszę mamę częściej motywować, żeby coś dla mnie napisała 🙂 …, a jak Mama będzie się opierała, to poproszę Tosię 🙂 Ona jak już coś napisze, to….. ohohohohohohohoooo 😉

Buziaki – Wasza Haneczka!

PS. Tosia i Tato świętowali z sanocką drużyną hokeja na lodzie zdobycie tytułu Mistrza Polski w sezonie 2013/2014 ! 🙂 Tosia na ostatnich meczach zaczęła śpiewać „piosenki kibiców” (ale te ładne tylko, żeby nie było) Oboje już mówią o kolejnym sezonie Super, co nie? 🙂 Sialala, sialala, SSSSTTTTSSSS gol!!! 😉

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

facebook